niedziela, 22 stycznia 2012
to zachęcające spojrzenie rzucone mimochodem
może los Cię wzywa może jesteś dla losu
i zupełnie nie wiedzieć czemu czuję się
dziwnie eterycznie sensualnie zwiewnie ciepło zafascynowana
niedziela, 01 stycznia 2012
Czasami są takie chwile, kiedy u p a d a m
I to wcale nie dlatego, że brud pokrył mój śnieżnobiały kołnierzyk Czystość mojej kory jest oślepiająca A Ty lubisz na nią patrzeć
I myślę Naprawdę musi zżerać Cię ciekawość
czwartek, 22 grudnia 2011
moje kolana ustępujące i twoja dłoń na mojej szyi - po wielkim niebie chodzi słońce -
zwabione barwą twoich źrenic odgina powieki i wilgoć pije
a potem ziemia jest sucha i brunatna błądzą po niej złote cętki światła
palce twoje odchylające w dół moją szyję
Tak jest wspaniale. Moja cela nie jest już jednoosobowa.
poniedziałek, 07 listopada 2011
zmęczenie daje mi się we znaki niepoprawne reakcje nieprzygryzanie języka niekontrolowane spojrzenia
nie rzucaj na mnie okiem w pogoni za znanym
wtorek, 01 listopada 2011
cztery lata, jakoś tak smutno mogłabym je podsumować, ale po co
musiałam mieć w sobie wiele nadziei
cztery lata temu
piątek, 30 września 2011
Nosisz imię mojego spełnienia. To chyba piękne - być czyimś wszystkim. Rozchełstana pościel wyławia z pamięci zapach Twojej skóry o poranku. Dzisiejszym, żadnym innym. I zastanawiam się, jak to jest, że bez Ciebie tracę apetyt, jak tęskniący pies. Słoneczniki - jeden nad drugim - i jestem szczęśliwa.
wtorek, 30 sierpnia 2011
Wejdź we mnie. Wypełnij mnie po końcówki moich rozsnutych na wietrze włosów. Ogarnij mnie ramionami tak, jak ogarnia się nowo narodzone dziecko, łaknące powrotu do pozycji embrionalnej i wód płodowych. Pochwyć mnie tak, jak z nagła omdlałą. Wesprzyj mnie, jak skrzywiony płot.
Nie skazuj mnie na samoistną ewaporację, proszę.
piątek, 19 sierpnia 2011
Nie wierzę, że przejdę ten most, spleciony z cienkiej, kruchej trzciny - nad rzeką, która jest szeroka i rwista. Chwiejny krok oznacza niepewność, jaskrawo błyszczącą na odwrocie powiek. Idę lekko jak motyl i ciężko jak słoń. Smugi światła padają na otoczenie i zatrzymują się na ziemi, bo ona wydaje się najbliższa policzkom. Uschłam niczym zabita na ścianie mucha. I wish I was a fly on the wall.
środa, 20 lipca 2011
Z trudem wpół słowa się zatrzymać By urwać zdanie tuż przed kropką I obejmować przedramieniem Zaś dłonią nigdy cię nie dotknąć Nawet wpół myśli sobie przerwać Przykryć zapadnie uczuć chrustem By trzask gałęzi jak zagadka Wypełnił mi po tobie pustkę
wtorek, 19 lipca 2011
Boże mój zmiłuj się nade mną czemu stworzyłeś mnie na niepodobieństwo twardych kamieni Pełna jestm twoich tajemnic wodę zamieniam w wino pragnienia wino - zamieniam w płomień krwi Boże mojego bólu atłasowym oddechem wymość puste gniazdo mojego serca Lekko - żeby nie pognieść skrzydeł tchnij we mnie ptaka o głosie srebnym z tkliwości
Burza dobiegła końca. Niby byłam świadoma tego, że nie będzie trwała wiecznie, że i chmury giną, ale może właśne ta niepewność intensyfikowała chęć podjęcia ryzyka.
|
|